niedziela, 23 grudnia 2012
Blood C - recenzja
Blood C
Każdy fan powinien pamiętać taki film jak „Blood – The Last Vampire” stworzony przez Mamoru Oshii (znaczy on nie reżyserował, ale mocno maczał w tym projekcie palce). Krótki obraz jak na film – 47 minut – opowiadał epizod z walki Sayi z potworami. Rok 1966, amerykańska baza, Sayia jest członkinią organizacji zwalczającej wampiry. Zostaje wysłana do amerykańskiej bazy w Yokacie, aby w przebraniu uczennicy, przeprowadzić dochodzenie w sprawie działalności wampirów. Dzieło nie było wybitne, ale jak dla mnie zawsze z sentymentem wspominam tę produkcję. Może dlatego, że był to jeden z pierwszych filmów anime, które obejrzałem lub kreska i „brudna” animacja bardzo mi się podobała.
Dlaczego wspominam ten film, ano dlatego, że aby obejrzeć „Blood C” wypadałoby się z tamtą produkcją zapoznać. Inaczej można nie zrozumieć fabuły. Chociaż nie wiem czy po przeczytanie tekstu dalej będziecie chcieli oglądać ten serial. Zacznijmy więc od początku.
Pierwsze co rzuca się w oczy to to, kto rysował postacie… tutaj niespodzianka, bo za tworzenie wzięły się panie z Clampa, czyli jako, ze znam ich kreskę, cały misterny plan z brudną animacją poszedł sobie na wolne. Styl Clampa charakteryzuje się tym, że postacie przez nie rysowane są nienaturalnie wysokie, mają długie ręce, nogi, są strasznie chude. Nie jest to styl rysowania naturalistyczny.Ich twory to np. mangi tkaie jak „X”, „XxxHolic” czy „Kobato”. Najwięcej polskich widzów mogło zobaczyć ich styl w anime, które leciało w polskiej telewizji a było to „Magic Knight Rayearth” lub w mangach takich jak „Chobits” wydawnictwa JPF.
Dałem jednak szansę i zacząłem oglądać. Mamy więc młodą nastolatkę Sayię, która uczęszcza do szkoły wraz z innymi uczniami, jej ojca, który jest kapłanem w świątyni (córka pomaga mu w obowiązkach), Fumito, który prowadzi knajpkę, nauczycielkę oraz… głos kogoś, kto wprowadza nas w pierwszy odcinek. Dochodzi tutaj do tego dość duża fajtłapowatość głównej bohaterki podczas codziennych, zwykłych obowiązków, gadatliwe bliźniaczki, które są najlepszymi przyjaciółkami Sayi oraz podkochujący się w niej przewodniczący klasy. Można rzec – standard. Jednak jako, że tytuł zobowiązuje, to aż takiej sielanki nie ma, bo w nocy nasza bohaterka musi walczyć w krwiożerczymi bestiami, nazwanymi tutaj – Furukimono. Bestie w sposób spektakularny konsumują swoje ofiary. Możnaby nazwać ten serial gore, ale tutaj pojawia się pierwsza duża wada serialu. Cenzura. Naprawdę, cenzura jest okropna i nieudolna. Psuje zabawę z oglądania scen. Wiem, że na DVD będą one pokazane w całości, ale patrząc na dalszą część recenzji, nie wiem czy będę oglądał. Ale nie uprzedzajmy faktów.
Jako, że historię bez spoilerów mamy zawiązaną musze powiedzieć o kolejnej wadzie… seria ma 12 odcinków, a praktycznie przez 8 odcinków nic się nie dzieję. Ciągle ten sam schemat, wstanie z łóżka, śniadanie i kawa w kawiarence, szkoła, a na koniec walka. NUDY. Przerywnikami w tej nudzie były sny Sayi, które intrygowały i na chwilę wprowadzały chęć zobaczenia dalej. Jednak naprawdę dobrze, że miałem przewijanie 5 sekund do przodu, bo bym nie dotrzymał do końca. Dopiero w sumie ostatnie 3-4 odcinki dopiero pokazują, że serial miał potencjał, ale chyba jak zwykle spierniczyli. Postacie wreszcie na końcu pokazują o co tak naprawdę chodzi. Tylko, że oglądnie serialu od końca chyba nie ma sensu. Szkoda, że niestety trzeba przebrnąć przez te siedem wypełniaczy (czyli odcinki od 2 do 8), aby trochę zobaczyć ciekawych motywów kierujących poszczególnymi bohaterami i zobaczyć ich prawdziwe oblicze.
Powrócę jeszcze do kwestii rysowania. Wszyscy co znają CLAMPA, wiedza czego się spodziewać. Wydłużone postacie, bishowaci faceci (czy tylko ja mam wrażenie, że Fumito to Schneizel Britannia z Geassa a jeden ze studentów to Doumeki?)oraz dobre tła (chociaż mogło być lepiej) robią standard CLAMPOWY. Animacja czasami kuleje, ale da się przeżyć.
Co do oprawy dźwiękowej do głosy postaci są dobrze dobrane, seiyu się postarali, a muzyka i efekty są dobre. Mi wpadł w ucho kawałek z openinga, chociaż pewnie to dlatego, że ostatnio potrzebowałem odmiany w muzyce.
Przydałoby się jakieś podsumowanie. Seria jest słaba. Ratują ją tylko ostatnie trzy odcinki i pierwszy. Jeżeli ktoś przeżyje do 9 to później już obejrzy do końca w wypiekami na twarzy. Tutaj jednak nadmieniłbym, że lepiej poczekać na wydanie DVD, gdzie nie będzie cenzury. Fani Blood na pewno chętnie zobaczą. Jeżeli ktoś jest fanem wampirów, to raczej nie sięgnie po ten tytuł, gdyż z wampirami tutaj ma dosyć mało wspólnego. Mogę dodać, że polecam dla maniaków XxxHolica, bo smaczki się znajdą. Pewne elementy ze świata sklepu spełniającego życzenia na pewno tutaj znajdziecie.
Można więc zadać pytanie dlaczego obejrzałem serię do końca? Być może dlatego, że zaintrygowała mnie postać pewnego psa i chciałem się dowiedzieć, dlaczego pojawił się w tej serii. Muzyka, głos seyiu, sentyment do pierwowzoru filmowego, sceny gore (szkoda, że z cenzurą) oraz jako, że lubię kreskę Clampa - właśnie ona. Czy poleciłbym ten serial… raczej nie. Jednak jak nie ma nic lepszego, to zobaczyć można, ale z palcem na klawiszu „przewiń do przodu o 5 sek”.
Jakbym miał oceniać w skali szkolnej byłoby to 3, bo na początku semestru złapała seria ocenę czwórkę4, później było kilka jedynek i nieobecności, a gdy groziło zagrożenie, zaczęły się poprawy ocen i została średnia 3, po podciągnięciu przez nauczyciela (akurat nas lubi).
P.S. Co do pytania zadanego w anime, mogę tylko powiedzieć, że nie dostało się na nie odpowiedzi. Pozostaje czekać na film, który pojawi się w czerwcu roku 2012 i dokończone zostaną wątki z końca serii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
